O
Ola K.
29 days ago · Trening & Wydajność
latem biegam o 5:30 i nie żałuję
Serio, nie ma innego wyjścia. Próbowałam różnych opcji — wieczorem o 19, w środku dnia żartem, nawet o 17 kiedy już niby jest trochę lepiej. No nie jest.
Od jakichś trzech tygodni budzik na 5:00, wychodzę o 5:30 i to jest jedyna pora kiedy Kraków jest jako taki znośny i da się złapać 10-12 km bez poczucia że zaraz padnę. Bulwary o tej porze są puste, słońce jeszcze nie wali w twarz i w sumie jest całkiem przyjemnie. Nie spodziewałam się że to powiem ale te poranki są teraz moją ulubioną częścią dnia.
Tempo oczywiście obcięłam. Garmin co chwilę pokazuje ostrzeżenie o wysokiej temperaturze i nawet jak jest 21 stopni to czuję że ciało pracuje zupełnie inaczej niż w maju. Moje typowe tempo długiego biegu poszło do góry o jakieś 25-30 sekund na km i ogólnie to zaakceptowałam, bo plan na maraton jest na jesień a nie teraz. Teraz to jest po prostu utrzymanie bazy i dbanie żeby nie urwać się na kontuzję z przeciążenia w upale.
Kreatynę biorę dalej, matcha rano przed wyjściem — ta rutyna zostaje, bo działa. Ale priorytety na te miesiące są inne: nawodnienie, nawodnienie i jeszcze raz nawodnienie. Butelka już w lodówce wieczorem, to tyle odkryć.

3 likes
3 comments